„Czemu znowu jedynka?” Jak rozmawiać o ocenach bez awantury – poradnik dla rodziców nastolatków

„Czemu znowu jedynka?” to w gruncie rzeczy proste pytanie, które jednak potrafi uruchomić lawinę emocji. Rodzic widzi w tej ocenie wyraźny sygnał alarmowy, z kolei nastolatek odbiera to jako kolejny dowód braku sprawczości i wystarczających kompetencji, a dodatkowo spodziewa się przykrej rozmowy po powrocie ze szkoły. Wiele kłótni o oceny nie wynika więc z samej jedynki, lecz z tego że każdy z domowników nadaje jej nieco inne znaczenie. Ten poradnik pomoże ci rozmawiać o ocenach spokojniej, mądrzej i skuteczniej, tak aby zamiast awantury pojawiło się porozumienie, a w konsekwencji realne wsparcie w nauce.

Dlaczego jedynka uruchamia tak silne emocje?

Już na samym początku trzeba zauważyć, że oceny to swego rodzaju skrót. Ta jedna cyfra w teorii ma odzwierciedlić cały proces uczenia się, włożony wysiłek, posiadane warunki, stres czy jakość sprawdzianu. Wymienionych zmiennych już jest sporo, a do tego dochodzi jeszcze na przykład to, jak uczeń wyspał się w danym dniu. Ten skrót często bywa więc krzywdzący, a ty, pamiętając, co jedynka oznaczała w czasach twojej nauki, zaczynasz odczuwać strach. Z kolei dla nastolatka często jest to werdykt na temat jego wartości. Gdy więc słyszy „czemu znowu?” może odebrać to jako dowód, że widzisz w nim jedynie kolejne problemy, a nie kogoś, komu warto byłoby okazać wsparcie.

Analizując emocjonalny stosunek do jedynek, nie wolno pominąć rozwojowej specyfiki wieku nastoletniego. Wówczas mózg intensywnie się rozbudowuje, a obszary odpowiedzialne za emocje dojrzewają nieco szybciej. Z tego powodu reakcje bywają gwałtowniejsze, a jednocześnie młodzi ludzie potrzebują więcej autonomii. Jeśli więc dyskusja przypomina przesłuchanie, pojawią się bunt i wycofanie. Gdy natomiast przybiera formę partnerskiego poszukiwania rozwiązania, istnieje znacznie większa szansa na porozumienie.

Czy oceny naprawdę świadczą o przyszłości dziecka?

Nie ulega wątpliwości, że wielu rodziców uważa oceny za najważniejszy wskaźnik rozwoju dziecka. W rzeczywistości nie odzwierciedlają one życiowego potencjału, nie uwzględniają bowiem mnóstwa umiejętności kluczowych w dorosłości. Z tej jednej cyferki nie dowiesz się chociażby: jak dziecko współpracuje i komunikuje się w grupie, na ile jest wytrwałe, jak radzi sobie ze stresem oraz czy potrafi prosić o pomoc w trudniejszych chwilach. Stopnie informują jedynie o tym, jak uczeń poradził sobie z konkretnym wymaganiem w konkretnym czasie. Piątka będzie dowodem dopasowania się pod klucz oceniania, z kolei jedynka może mieć wiele przyczyn. Są to chociażby: nieodrobione zadanie domowe, kłopoty z koncentracją, trudniejszy niż zwykle sprawdzian, a także brak predyspozycji do konkretnego przedmiotu.

Wszystko to nie oznacza oczywiście, że oceny nie mają znaczenia. Są one istotne przy rekrutacji do szkoły średniej, liczą się też w procesie ubiegania się o stypendium. Pamiętając o tym wszystkim, w rozmowie z dzieckiem zachowuj właściwe proporcje. Traktuj każdą ocenę jak informację zwrotną odnośnie do sposobu nauki i aktualnych potrzeb edukacyjnych. Nie uznawaj ich jednak za miarę wartości, gdyż takie podejście zwiększa presję i utrudnia wspólne działanie.

Jak zacząć rozmowę, żeby nie wybuchła awantura?

Co oczywiste, początek interakcji ma ogromne znaczenie. Jeżeli podejmujesz trudny temat w chwili, gdy nastolatek jest zmęczony, głodny albo świeżo po stresującym dniu, próg wybuchu będzie znacznie niższy. Wybierz więc neutralny moment, a najlepiej zapowiedz temat i pozwól dziecku uczestniczyć w określeniu właściwej pory na rozmowę. Możesz na przykład powiedzieć „Chciałbym pogadać o szkole. Daj mi znać, gdy będziesz miał chwilę.” Taki komunikat daje poczucie sprawczości, nie pozwalając jednocześnie uciec od problemu.

Oprócz tego unikaj dialogu w momentach własnej złości czy rozdrażnienia. Dzieci świetnie wyczuwają emocje dorosłych, zwłaszcza te negatywne. W rezultacie trudno o spokojne poszukiwanie rozwiązań, a konwersacja błyskawicznie zamieni się w słowną przepychankę. Najlepszym pomysłem jest rozpoczynać od pokazania własnego zainteresowania tematem ocen, następnie dać szansę na wytłumaczenie się z nich, by dopiero na końcu przejść do konsekwencji. Te ostatnie powinny być przemyślane, gdyż celem ma być długoterminowa zmiana, zamiast jedynie jednorazowej poprawy jedynki dla świętego spokoju.

Jak motywować, zamiast straszyć?

Oczekując błyskawicznych efektów, wielu rodziców wybiera metodę odczuwalnych represji. Straszą oni odebraniem telefonu, zakazem wyjść, ograniczeniem kieszonkowego i innymi karami, które mają zmotywować do pracy. Rzecz w tym, że lęk to słaby motywator. Może oczywiście wywołać chwilowy zryw, co da ci złudne poczucie, że zapanowałeś nad sytuacją. W rzeczywistości pogorszysz wasze relacje, a konsekwencjami będą unikanie kontaktu i oszukiwanie.

By zwiększyć realną motywację, nastolatek musi mieć poczucie sensu, autonomii i własnych kompetencji. Nie strasz więc sankcjami, ale popracujcie nad sprawczością. Porozmawiajcie o celach na najbliższy tydzień, które będą wymagające, ale jednocześnie realne. Co kluczowe, doceniaj wysiłek, nawet jeśli ostatecznie nie uda się poprawić jedynki. Być może obrana metoda nie działa, a ponieważ ustaliliście ją razem, brak efektu to w pewnym sensie również twoja wina. Na koniec, nie skupiaj się wyłącznie na stopniach, ale pamiętaj też o zwiększeniu pewności siebie. Nawet najlepsze opanowanie materiału nie przyniesie skutków, gdy podczas sprawdzianu pojawia się paraliżujący stres.

Jak wspierać, żeby nie wyręczać?

Skoro odrzuciliśmy nadmierną presję i dotkliwe kary, czas przejść do właściwych metod wsparcia. Właściwe nie oznaczają rzecz jasna siedzenia nad zeszytem i kontrolowania każdego zadania, gdyż prawdopodobnie zakończy się to buntem albo bezradnością. Skuteczniejsza jest pomoc w doborze właściwych narzędzi, a także poprawa organizacji pracy. Pomagaj w znalezieniu czasu i miejsca do nauki, zadbaj też o usunięcie rozpraszaczy. Być może problem stanowią członkowie rodziny, którym nikt nie wyjaśnił, że w momentach skupienia nie powinno się wchodzić do pokoju dziecka i zaprzątać mu głowy nieistotnymi sprawami.

Możesz też włączyć się w proces nieco bardziej aktywnie, proponując wspólne powtórki materiału czy wyjaśnienie skomplikowanego zagadnienia. Musisz tu jednak pamiętać, że to nastolatek ma wziąć na siebie większość wysiłku poznawczego. Ty masz go jedynie wspierać, gdyż jeśli zaczniesz wyręczać w rozwiązywaniu zadań, realnie nie pomożesz. Oferujesz wyłącznie chwilowy spokój, ale nie budujesz kompetencji. Z drugiej strony, strategia „radź sobie sam” bywa równie szkodliwa. Złoty środek to towarzyszenie polegające na tym, że młody człowiek pokazuje ci postępy swoich działań, a ty go wspierasz go w trudnych momentach.

Co zrobić, gdy dziecko zamyka się i nie chce gadać?

Mimo najlepszych chęci uczeń może chować się za tarczą milczenia. Ma być to dla niego ochrona przed wstydem, poczuciem winy, lękiem przed karą albo przed kolejną moralizatorską przemową. Zdarza się też, że latorośl sama nie umie nazwać, co się dzieje i z czego wynika problem. Gdy spotykasz się z odmową rozmowy, nie bierz tego do siebie i nie naciskaj od razu. Zamiast tego uszanuj to i powiedz, że wrócicie do sprawy później. Obietnica powrotu ma tu ogromne znaczenie, gdyż w ten sposób dajesz do zrozumienia, że temat jest istotny i nie odpuścisz, ale przy formie i terminie nie będziesz się upierać.

Dobrym pomysłem jest też rozmowa obok innej czynności: na spacerze, w trakcie jazdy samochodem, podczas przygotowywania posiłku. Czasem łatwiej jest się otworzyć, gdy nie trzeba utrzymywać kontaktu wzrokowego, a sama rozmowa nie przypomina przesłuchania. Jeżeli zamknięcie trwa długo, a do tego pojawia się obniżenie nastroju czy nadzwyczajna drażliwość, nie ograniczaj się do samych ocen. Mogą być one tylko jednym z wielu objawów, nie źródłem problemu. Wówczas warto poszerzyć perspektywę i, jeśli trzeba, skonsultować się ze specjalistą.

Kiedy potrzebna jest szersza pomoc?

Jeśli jedynki powtarzają się mimo prób poprawy, domowe rozwiązania mogą nie wystarczyć. Na początek sprawdźcie, czy niskie stopnie dotyczą wyłącznie jednego przedmiotu czy wielu. Jeśli tylko jednego, być może zła jest metoda przygotowań albo wyzwanie stanowi trudna relacja z nauczycielem. W takiej sytuacji pomocne będą korepetycje, czasem dobrze jest też rozważyć zakup innego podręcznika. Gdy jednak trudności obejmują wiele przedmiotów, trzeba wziąć pod uwagę przeciążenie, kłopoty z koncentracją, spadek nastroju, przewlekły stres lub trudności w organizacji. Warto wtedy porozmawiać z wychowawcą, pedagogiem szkolnym lub psychologiem. Pozostaje jeszcze wizyta w poradni psychologiczno-pedagogicznej, gdzie możliwe jest uzyskanie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Konsultacja tam jest darmowa, a wspomniany dokument znacznie ułatwi dalszą naukę i zapewni niezbędne dostosowania podczas egzaminów. Czasem pomaga rodzinna rozmowa z terapeutą, która nauczy was wszystkich, jak zmieniać schematy komunikacji.

Podsumowanie

Jedynka nie musi być początkiem awantury. Może stać się przyczyną do rozmowy o tym, co naprawdę dzieje się w szkole i głowie nastolatka. Gdy przestajesz strofować i zaczynasz słuchać, zyskujesz szansę na realny udział w rozwoju twojego dziecka. Dzięki temu następnym razem nie usłyszysz naprędce wymyślonej wymówki, ale „potrzebuję twojej pomocy w zaplanowaniu nauki”. Taki poziom komunikacji rodzic-nastolatek nie pojawia się oczywiście natychmiast, lecz jeśli będziecie konsekwentnie budować wzajemne zaufanie i zrozumienie, stanie się on waszą rzeczywistością szybciej, niż myślisz.

Najnowsze wpisy

Dawniej znajomość angielskiego była przepustką do lepszej pracy czy zagranicznych podróży. Dziś...

Praca domowa jest jednym z tych szkolnych doświadczeń, które mimo upływu lat...

Niemal przed każdym egzaminem pojawia się pytanie o to, czy warto poświęcić...

Nauczycielka wskazująca palcem
Bądź na bieżąco!

Chcesz wiedzieć więcej?

Podając adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie od WSiP informacji handlowych dotyczących produktów i usług WSiP przekazywanych za pomocą telekomunikacyjnych urządzeń końcowych oraz tzw. automatycznych systemów wywołujących, drogą elektroniczną na podany adres e-mail.