Multitasking w nauce to mit. Oto, dlaczego warto robić jedną rzecz naraz

Wielu z nas ma poczucie, że współczesna praca czy szkoła wręcz wymagają żonglowania obowiązkami. Ludzki mózg nie funkcjonuje jednak jak wielordzeniowy procesor komputera, co w praktyce oznacza przełączanie uwagi między zadaniami, a to ma swoją cenę. W tym poradniku dokładnie wyjaśniamy, dlaczego jednoczesne uczenie się kilku rzeczy to wyłącznie wrażenie produktywności. Podpowiemy też, jak trenować skupienie tak, żeby w krótszym czasie zapamiętywać więcej.
Co naprawdę dzieje się w mózgu, gdy próbujesz robić dwie rzeczy naraz?
Słysząc o multitaskingu, często wyobrażamy sobie równoległe wykonywanie dwóch lub więcej czynności. W rzeczywistości mózg nie wykonuje ich jednak równolegle, lecz przełącza się między nimi. Pochłania to pewną ilość czasu i energii, bo za każdym razem trzeba wczytać kontekst – przypomnieć sobie, na czym skończyłeś, jakie były założenia, jakie kroki są następne. To wszystko dzieje się oczywiście w ułamkach sekund, nie jesteś więc w stanie tego zauważyć. W dłuższej sesji nauki ten wysiłek będzie się jednak kumulował, obniżając twoje zdolności poznawcze. Oprócz tego pojemność pamięci roboczej jest ograniczona. W uczeniu się odgrywa ona ogromną rolę, przechowując nowe informacje i łącząc je z tym, co już wiesz. Jeśli wówczas dorzucasz drugi strumień bodźców, pamięć robocza szybciej się zapełnia. W efekcie masz do dyspozycji mniej miejsca na zrozumienie, za to tracisz czas na powierzchowne ślizganie się po treści.
W tym miejscu warto zauważyć, że istnieją czynności mogące ze sobą współistnieć. Będzie to chociażby spacer, w trakcie którego słuchasz podcastu na wybrany temat. Taka kombinacja nie pozwoli ci jednak gruntownie zgłębić zagadnienia, a jedynie poznać kilka ogólników. Gdy więc chciałbyś zrozumieć skomplikowane pojęcie i sporządzić jeszcze przydatne notatki, żonglowanie uwagą nie będzie najlepszym pomysłem.
Czy muzyka + nauka = multitasking?
To pytanie wraca jak bumerang, bo dla wielu osób muzyka jest tłem do wszystkiego. W kontekście nauki muzyka jednak częściej przeszkadza, niż pomaga, zwłaszcza gdy zawiera słowa. Jeśli piszesz wypracowanie, obliczasz matematyczne działanie albo czytasz lekturę, piosenki z tekstem konkurują o te same zasoby poznawcze. Mózg próbuje dekodować dwa znaczenia jednocześnie, a to zwiększa obciążenie. W rezultacie grające w tle utwory dają wrażenie przyjemnej nauki, ale wyniki testu pamięci czy zrozumienia okazują się gorsze.
Co istotne, nie musisz trwać w całkowitej ciszy. Muzyczne tło może być pewnego rodzaju barierą przed dźwiękowymi bodźcami z zewnątrz, takimi jak grający telewizor sąsiada czy krzyki dzieci za oknem. Wybieraj jednak utwory pozbawione treści tekstowej – sięgnij chociażby po repertuar klasyczny. Równie dobry pomysł to tak zwany biały szum, pozwalający maskować hałasy otoczenia. W sieci znajdziesz mnóstwo różnorodnych nagrań tego typu: szum wodospadu, trzaskający kominek, odgłos klimatyzatora lub silnika samolotu. Z kolei playlista z ulubionymi piosenkami sprawdzi się wtedy, gdy zmagasz się z rutynowym i powtarzalnym zadaniem. Mowa tu o przepisywaniu notatek, porządkowaniu materiałów, korekcie tekstu oraz sprzątaniu biurka. Wówczas ulubione dźwięki zapewnią ci pewien poziom pobudzenia i motywacji, niezbędny przy żmudnych zadaniach.
Czy można jednocześnie powtarzać biologię i robić zadania z matmy?
Intuicja podpowiada, że tak, bo to dwa przedmioty ścisłe, więc proces poznawczy jest tu zbliżony. W rzeczywistości wspomniane zadania walczą o ten sam zasób uwagi, a to powoduje omawiane już mikroprzełączenia. Twój umysł nie rozwiązuje zadania z trygonometrii, jednocześnie czytając o mitochondriach. On przeskakuje pomiędzy tymi czynnościami, nieustannie odbudowując kontekst. Ostatecznie ani nie obliczysz poprawnie matematycznego zadania, ani nie zrozumiesz działu z książki do biologii.
Co oczywiste, czasem sytuacja wymaga pracy nad kilkoma przedmiotami. Warto jednak odróżnić uczenie się kilku rzeczy naraz od sensownego planowania bloków. W tym drugim przypadku przeplatasz tematy sekwencyjnie, zamiast zmagać się z nimi równolegle. Ściślej rzecz ujmując: najpierw uczysz się biologii, potem robisz krótką przerwę, by dopiero po niej przejść do matematyki. W ten sposób pozwalasz mózgowi wejść w temat, z kolei przerwa to szansa na chwilę oddechu. Różnica jest tu kolosalna, gdyż ucząc się w blokach jesteś w stanie zapanować nad nawałem pracy z różnych dziedzin, bez kosztownego przełączania uwagi.
Dlaczego mam wrażenie, że robię dużo, a jednak nic nie pamiętam?
To jedno z najbardziej frustrujących doświadczeń. Całe popołudnie spędziłeś przy biurku, coś przeczytałeś, coś zapisałeś, a następnego dnia nie potrafisz sobie przypomnieć, co właściwie robiłeś. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że ślęczenie nad materiałem to jeszcze nie nauka. Przewijanie podręcznika czy przepisywanie notatek daje ci poczucie pracy, bo przecież ręka się rusza i tekst przesuwa się przed oczami. Problem w tym, że pamięć długotrwała buduje się przez aktywne wydobywanie informacji, a nie przez bierny kontakt. Dodatkowo przeskakując pomiędzy zadaniami, część twojej uwagi pozostaje mentalnie przy poprzedniej czynności. Dla przykładu, gdy odpisałeś na SMS kolegi i wróciłeś do pisania wypracowania, mózg jeszcze przez chwilę analizuje waszą rozmowę. W ten sposób siedzisz nad kartką 3 godziny, z których realnie skupiony byłeś przez 40 minut. Na koniec pojawia się złudzenie znajomości. Gdy wielokrotnie czytasz tę samą stronę, tekst zaczyna wyglądać znajomo, więc mózg interpretuje to jako „umiem”. Dopiero gdy zamkniesz podręcznik i spróbujesz wytłumaczyć temat własnymi słowami, okazuje się, że nie potrafisz tego zrobić.
Jeśli chcesz szybko sprawdzić, czy naprawdę się uczysz, użyj prostego triku. Po każdym bloku nauki powiedz na głos najważniejsze punkty, bez zerkania do materiałów. Jeśli nie jesteś w stanie przywołać ich z pamięci, musisz zmienić metodę pracy, zamiast dokładać kolejne godziny.
Jak trenować jednorazowe, głębokie skupienie?
Podobnie jak kondycję fizyczną, również skupienie można wyćwiczyć. Na początku zmiana nawyków bywa trudna, bo mózg przyzwyczaił się do nieustannego otrzymywania zmiennych bodźców. Musisz więc zacząć od małych kroków, podobnie jak na początku zaczynasz od lekkiego treningu.
W pierwszych dniach ustal sobie prosty i jasny cel na krótki blok nauki, na przykład rozwiązanie pięciu zadań z matematyki. Następnie ustaw minutnik na jednostkę czasu, która będzie trudna, ale realistyczna. Dwóch godzin z pewnością nie wytrzymasz, ale kwadrans jest jak najbardziej osiągalny. Pamiętaj, by w tym czasie robić tylko jedną rzecz. Jeśli pojawi się myśl „sprawdzę tylko”, zapisz ją na kartce. Dzięki temu domkniesz ten pomysł w głowie, ale realnie nie odejdziesz od wykonywanego zadania. Gdy uruchomi się alarm, zrób krótką przerwę. W jej trakcie nie sięgaj jednak po telefon, ale napij się wody, przewietrz pokój i wykonaj kilka przysiadów. Taka przerwa nie wciąga w wir bodźców, przez co pozwala mózgowi realnie odpocząć. Wracając do pracy, zadbaj o rytuał startowy. Zapisz na przykład cel na najbliższy blok, wykonaj kilka głębokich oddechów, ustaw kolejny timer albo nalej wodę do szklanki. Sprawia to, że po kilku dniach skupienie będzie łatwiejsze, bo twój umysł zacznie kojarzyć te czynności z głęboką pracą, a to pozwoli mu wejść w odpowiedni tryb.
Podsumowanie
Multitasking w nauce bywa kuszący, bo daje poczucie maksymalnego wykorzystania czasu. Jednak w praktyce jedynie marnujesz energię, popełniasz błędy i mniej zapamiętujesz. Jeśli zależy ci na wynikach, postaw na skupienie, ograniczenie bodźców, aktywne przypominanie i rozłożone w czasie powtórki. Gdy natomiast poczujesz, że musisz robić kilka rzeczy naraz, przypomnij sobie podstawowy cel nauki. Jest nim zrozumienie i zapamiętanie materiału, a nie bierne czytanie rozdziałów podręcznika.
