Nowa szkoła średnia, nowe zasady – jak przetrwać pierwszy miesiąc i znaleźć swoich ludzi?

Nie ulega wątpliwości, że pierwszy miesiąc w nowej szkole średniej bywa trudny. Wchodzisz do nieznanego środowiska, nauczyciele wymagają więcej niż wcześniej, z drugiej strony masz więcej swobody. Niepewność i zagubienie są więc w zupełności naturalne, na szczęście można się z nimi dość łatwo uporać. Ten artykuł to kompleksowy poradnik, który przeprowadzi cię przez pierwsze tygodnie w nowej placówce.

Czy normalne jest, że nikogo nie znam i czuję się nieswojo?

To nie tylko normalne, ale wręcz spodziewane. W klasie spotykają się osoby z różnych środowisk, każdy wnosi swój styl bycia, tempo mówienia, poczucie humoru i sposoby spędzania wolnego czasu. Dodatkowo przez pierwsze dni wiele osób udaje odważniejszych, niż są w rzeczywistości, chcąc uniknąć oceny innych. Jeśli więc czujesz napięcie, nie masz powodu do zmartwień. Po prostu twoje ciało i umysł rejestrują zmianę i potrzebują chwili, by uznać nowe środowisko za bezpieczne.

By nieco ułatwić sobie adaptację, zacznij od małych kroków. Zamiast pierwszego dnia próbować dopasować się do wszystkich, spróbuj poprawić swoją pozycję zaledwie o kilka procent. Możesz zacząć od oswojenia szkolnych przestrzeni, zapamiętując najważniejsze punkty orientacyjne. Odnajdź salę od matematyki, miejsce do zjedzenia śniadania, toalety czy bibliotekę. Wiedza ta zniweluje stres, a dodatkowo pozwoli ci nawiązać pierwsze znajomości. Gdy ktoś nie będzie mógł znaleźć gabinetu wychowawcy, ty już będziesz znał jego położenie i możesz zaproponować swoją pomoc. Nie sugeruj się też wrażeniem, że wszyscy się już znają. Oni prawdopodobnie poznali się jedynie powierzchownie, a głębokie relacje jeszcze nie zostały zbudowane.

Jak ogarnąć nowe zasady bez paniki?

Bez wątpienia na początku mnogość nowych reguł może cię przytłoczyć. Regulaminy, zasady oceniania, zmiany sal, kartkówki czy zastępstwa – wszystko to tworzy trudny do opanowania chaos. W praktyce najwięcej stresu bierze się z niejasności, dlatego w pierwszych dniach zrób sobie prostą bazę najważniejszych informacji. Zapisz w notatniku, jakie są zasady zgłaszania nieprzygotowania, jak nauczyciele zapowiadają sprawdziany, jak wygląda poprawa ocen i gdzie sprawdzać komunikaty. W ten sposób zawsze będziesz miał pod ręką kluczowe punkty, które ustalają codzienność. Gdy natomiast czegoś nie rozumiesz, zapytaj wychowawcy. To osoba, która powinna pomóc ci w adaptacji, zwłaszcza gdy wstydzisz się zadać pytanie na forum klasy. Przydadzą się też proste rutyny, na przykład dotyczące dziennika elektronicznego. Sprawdzaj go tylko raz dziennie, by być na bieżąco, a z drugiej strony nie podsycać lęku ciągłymi powiadomieniami. Podobną zasadę stosuj do klasowych grup na komunikatorach. Nie wypisuj się z nich, ale ustaw je tak, by nie rozpraszały cię podczas nauki.

Jak szybko złapać kontakt z klasą?

Przede wszystkim unikaj udawania kogoś, kim nie jesteś. To może zadziałać na początku, ale w dłuższej perspektywie utrudni zbudowanie relacji. Najlepiej zacząć od krótkich pytań, które są bezpieczne i neutralne. Zapytaj na przykład o numer sali, jak działa szkolna szatnia albo kto ma zadanie z matematyki.

Jeśli już w pierwszym tygodniu otrzymasz zadanie w parach lub grupach, potraktuj to jak szansę. Współpraca działa bowiem jak przyspieszony kurs poznawania się, oczywiście o ile dobrze to wykorzystasz. Staraj się więc być elastyczny, zaproponuj sprawiedliwy podział zadań, wykonaj też na czas swoją porcję. Ludzie szybko zauważają rzetelność innych, a to buduje zaufanie. Gdy z natury jesteś introwertykiem, nie przejmuj się tym. W klasie na pewno są też inni introwertycy, którzy nie potrzebują głośnych integracji. Wówczas wystarczy prosta rozmowa o niczym, przeradzająca się z czasem w sprawną wymianę poglądów na konkretny temat. Podsumowując, nie musisz mieć wielkiej paczki kumpli po tygodniu. Wystarczy jedynie swobodny kontakt z kilkoma osobami, byś nie czuł się samotny.

Jak znaleźć swoich ludzi w nowym środowisku?

By odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw zrozumieć, kim właściwie są ci „swoi ludzie”. Nie są to bowiem osoby, które za wszelką cenę starają się być widoczne. Często są to ci, którzy mają podobne tempo życia, zbliżone poczucie humoru albo identyczne podejście do nauki. Najpewniejszą metodą będzie więc poszukiwanie punktów wspólnych, ale bez przesadnego dopasowywania się. Zwróć uwagę, o czym ludzie rozmawiają i co ich wciąga: gry, sport, gatunek seriali albo wolontariat. Dopiero gdy dostrzeżesz temat, który ciebie również interesuje, spróbuj się pod niego naturalnie podpiąć. Dobrym filtrem na swoich jest też to, jak się czujesz po spotkaniu. Jeśli po rozmowie masz więcej spokoju niż napięcia i nie musiałeś uważać na każde słowo, to dobry znak. Jeśli natomiast czujesz, że relacja opiera się na docinkach, presji albo plotkach, potraktuj to jako sygnał ostrzegawczy. Nie musi on oczywiście oznaczać nic złego, gdyż na początku wiele zachowań jest na pokaz. Warto jednak pamiętać, że w dłuższej perspektywie nie są to fundamenty trwałych relacji. Oprócz tego uważaj na grupy budujące przynależność przez wykluczanie innych. To bywa kuszące, bo daje szybkie poczucie bycia w paczce, ale często kończy się konfliktem.

Czy warto zapisywać się do kółek od razu?

W większości przypadków warto spróbować, ale z głową. Są to bowiem miejsca, gdzie ludzie spotykają się wokół wspólnej aktywności, co przyspiesza budowanie relacji. Takie zajęcia są więc swego rodzaju skrótem do zdobywania nowych znajomości, gdyż zapewniają wspólne tematy. Trzeba tu jednak zauważyć, że w pierwszym miesiącu dopiero uczysz się funkcjonowania w nowej szkole. Musisz uwzględnić czas na dojazd i powrót, odrobić prace domowe, powtórzyć materiał przed sprawdzianem, a na koniec jeszcze odpocząć. Dlatego wybierz tylko jedną rzecz, która cię naprawdę interesuje, i daj sobie miesiąc na test. Jeśli po miesiącu uznasz, że kółko czy drużyna sportowa zabiera ci zbyt dużo sił, nie wahaj się zrezygnować.

Kluczowe jest to, by chęć znalezienia znajomych czy pasji nie wypełniła twojego grafiku zbyt mocno. Wówczas zaczniesz bowiem zaniedbywać sen i regenerację. Bez nich adaptacja stanie się jeszcze trudniejsza, gdyż będziesz wiecznie zmęczony i rozdrażniony.

Co zrobić, jeśli od razu czuję, że to nie moja szkoła?

Mocne i negatywne wrażenia na początku są w pełni spodziewane. Możesz czuć, że atmosfera jest chłodna, że nikt cię nie lubi, że poziom wymagań jest zbyt duży albo że profil klasy nie daje ci tego, czego oczekiwałeś. Zanim podejmiesz decyzję o zmianie, daj sobie minimum kilka tygodni na sprawdzenie, czy nie jest to jedynie szok związany z nowym środowiskiem.

Jednocześnie są sytuacje, w których warto działać od razu. Jeśli doświadczasz przemocy, nękania, wykluczenia lub uporczywych drwin, nie czekaj. Zgłoś to wychowawcy, pedagogowi albo szkolnemu psychologowi, a także porozmawiaj z rodzicami. Szkoła ma obowiązek reagować na przemoc rówieśniczą, z kolei ty masz prawo do bezpieczeństwa. Gdy natomiast problem leży w profilu czy sposobie nauczania, porozmawiaj z wychowawcą o możliwych rozwiązaniach. Czasem pomaga zmiana rozszerzeń, innym razem przejście do równoległej klasy, a dopiero w ostateczności w grę wchodzi zmiana szkoły. Ważne, aby wszelkie decyzje opierać tu na faktach, a nie tylko na emocjach z pierwszych dni.

Podsumowanie – jak rozegrać pierwsze 30 dni w nowej szkole?

By dobrze wykorzystać pierwsze tygodnie w liceum, podziel swoje wdrożenie na kilka etapów.

Pierwszy tydzień potraktuj jak rekonesans. Poznaj budynek, nauczycieli i zasady. Istotne informacje zapisuj, sprawdź też dojazdy i przygotuj podstawowe przybory. W drugim tygodniu podejmij pierwsze decyzje: z kim dobrze ci się rozmawia, na jakie zajęcia dodatkowe chciałbyś zajrzeć, jakie tempo nauki preferujesz. Trzeci tydzień to już moment, by ustabilizować rutynę. Ustal pory odrabiania lekcji, zwyczaj przygotowywania plecaka wieczorem oraz momenty sprawdzania elektronicznego dziennika. W czwartym tygodniu spróbuj być bardziej odważny, odzywając się do obcej osoby albo biorąc udział w szkolnym wydarzeniu. Co istotne, ten plan musi być elastyczny. Nie każdy adaptuje się w tym samym tempie, dlatego jeśli coś nie wychodzi, nie oznacza to porażki. Najważniejsze, byś z każdym dniem miał poczucie, że wszystko idzie w dobrą stronę.

Najnowsze wpisy

Dawniej znajomość angielskiego była przepustką do lepszej pracy czy zagranicznych podróży. Dziś...

Praca domowa jest jednym z tych szkolnych doświadczeń, które mimo upływu lat...

Niemal przed każdym egzaminem pojawia się pytanie o to, czy warto poświęcić...

Nauczycielka wskazująca palcem
Bądź na bieżąco!

Chcesz wiedzieć więcej?

Podając adres e-mail, wyrażasz zgodę na otrzymywanie od WSiP informacji handlowych dotyczących produktów i usług WSiP przekazywanych za pomocą telekomunikacyjnych urządzeń końcowych oraz tzw. automatycznych systemów wywołujących, drogą elektroniczną na podany adres e-mail.